Mentoring w praktyce – Olimpijczycy w Łukasiewiczu

Czas czytania: 6 min

Program „Olimpijczycy w Łukasiewiczu” to inicjatywa unikalna w skali kraju: finaliści wybranych, ogólnopolskich olimpiad przedmiotowych otrzymują możliwość pracy w rzeczywistych projektach badawczych. Ale „nasi Olimpijczycy” to tylko połowa zespołu – druga część to mentorzy, czyli doświadczeni pracownicy instytutów Łukasiewicza, którzy opiekują się młodymi talentami złowionymi na olimpiadach.

Idea była prosta…

Tak wiele mówi się o tym, że najzdolniejsi młodzi ludzie, zaraz po studiach, nie znajdują pracy w polskiej nauce, tylko emigrują do krajów bogatszych, by tam pracować w branżach, w których wyedukowali się w Polsce. Nieco przewrotnie można to ująć tak, jak zrobił to nasz prezes w wywiadzie dla Polskiego Radia.

Czy jestem przeciwny drenażowi mózgów? Absolutnie nie - drenaż mózgów to doskonała praktyka, którą Łukasiewicz wspiera swoimi możliwościami, a Dybczyński swoim sercem, pod jednym tylko warunkiem: że to my drenujemy i przyciągamy naukowców z zagranicy, a nie sami jesteśmy drenowani.

Oczywiście zjawisko drenażu mózgów dotyczy absolwentów studiów i naukowców, a nie licealistów, ale w Łukasiewiczu postanowiliśmy zadziałać jeszcze dalej. Co prawda, główny nacisk w rozwoju naszych kadr kładziemy na rozwój naukowców  i przyciąganie kolejnych naukowców z zagranicy, ale zamarzyliśmy o tym, żeby zaprosić jeszcze młodszych, utalentowanych ludzi do pracy w Łukasiewiczu.

Finaliści wybranych olimpiad, zamiast dorabiać w branżach, które nie są związane z ich naukową pasją, mogą dołączyć do prawdziwych zespołów badawczych, które realizują projekty w prawdziwych instytutach i rozwiązują prawdziwe problemy technologiczne. Dlaczego tak podkreślamy tę prawdziwość? Bo oni sami tak mówią!

Dobrze jest wiedzieć, że coś, co się robi, ma potem zastosowanie w prawdziwym świecie.

Wykonanie idei… pasjonujące nie tylko dla młodych!

Młodzi ludzie wnoszą do naszych instytutów swoje talenty i swoje świeże spojrzenie. To jednak nie wystarczy w dzisiejszej nauce, dlatego każdy olimpijczyk przydzielany jest do mentora, czyli do pracownika danego instytutu Łukasiewicza.

Rolą mentora jest wszechstronne wsparcie młodego człowieka: od wprowadzenia podopiecznego w środowisko instytutu, przez bieżące konsultacje i organizację pracy aż po wspólną ocenę pracy olimpijczyka i planowanie jego dalszego rozwoju.

O ile dla olimpijczyka praca w instytucie jest zwykle pierwszą, poważną pracą na umowę, z formalnie określonymi obowiązkami, o tyle dla mentora jest to kolejny etap jego rozwoju zawodowego. Ale praktyka pokazuje, że może być to etap pełen zaskakujących momentów, wyzwań i bardzo satysfakcjonujący.

Nasi przewodnicy młodych talentów

Z dumą przedstawiamy pracowników Łukasiewicza, którzy podjęli się tego wyjątkowego wyzwania, jakim jest prowadzenie bardzo młodych ludzi, którzy stawiają w nauce swoje pierwsze kroki.

Pierwszym mentorem jest Maciej Szymkowski z Łukasiewicz – Poznańskiego Instytutu Technologicznego, który opiekuje się Bartkiem Poniewierką, utalentowanym pasjonatem medycyny i informatyki. Nieco więcej o Bartku pisaliśmy tutaj.

Rola mentora jest dobrą drogą rozwijania umiejętności współpracy z młodymi ludźmi, a jednocześnie weryfikacją własnej wiedzy i umiejętności.

Jego pasją zawodową jest obszar sztucznej inteligencji i uczenia maszynowego. Uwielbia realizować badania z zakresu wizji komputerowej – szczególnie w kontekście detekcji wczesnych zmian patologicznych na obrazach medycznych, np. zmian nowotworowych. Marzy, by w niedalekiej przyszłości opracowana przez jego zespół technologia ratowała ludzkie życie.

Zawodowe marzenie mentora rezonuje z marzeniami jego podopiecznego. Bartek jest laureatem ogólnopolskiej olimpiady biologicznej i studentem I roku medycyny, a jego zawodowym celem jest odtworzenie ciągłości rdzenia kręgowego u pacjentów po wypadkach komunikacyjnych, co umożliwiłoby tym pacjentom życie bez wózka inwalidzkiego.

Jakie są korzyści dla naukowca z roli mentora?

Mentorami „Olimpijczyków Łukasiewicza” są wyłącznie naukowcy, którzy prowadzą własne badania w konkretnych programach B+R realizowanych w instytutach. Założeniem programu jest przecież zapewnienie okazji młodym ludziom do sprawdzenia się w warunkach pozaakademickich. Część z mentorów także wykłada na uczelniach, ale najważniejszym kryterium było aktywne zaangażowanie w prace badawcze Łukasiewicza. Wniosek jest prosty: nasi mentorzy to osoby zajęte, których czas jest cenny. Dlaczego więc zdecydowali się na prowadzenie młodych adeptów nauki?

Moim celem było nawiązanie kooperacji z młodym człowiekiem, który już na początku swojej drogi posiada pewną bazę kompetencji i umiejętności. Jako nauczyciel akademicki wiem, że współpraca z osobą o większym doświadczeniu może stanowić dobry drogowskaz do dalszej kariery. Chciałem móc pokazywać Olimpijczykowi obszary, w których może się rozwijać i które byłyby dla niego interesujące.

Korzyści dla mentora to nie tylko rozwój w zakresie prowadzenia zespołów, a w szczególności młodych talentów. To także powiększanie kompetencji zawodowych, niejako wymuszone przez współpracę z tą, konkretną osobą. W przypadku Macieja Szymkowskiego chodzi o współpracę z utalentowanym studentem medycyny, szukającym w obszarze sztucznej inteligencji rozwiązań problemów medycznych.

„Mój” Olimpijczyk jest studentem medycyny, więc musiałem poszerzyć kompetencje związane z medycyną, co z kolei przekłada się na lepszy rozwój modeli sztucznej inteligencji, nad którymi ja pracuję i które przeznaczone są właśnie dla medycyny.

To połączenie – specjalista w dziedzinie sztucznej inteligencji pracujący nad wczesnym wykrywaniem zmian nowotworowych oraz student medycyny wspierający swoją pracę technologią sztucznej inteligencji – wydaje się być bardzo inspirujące dla obu panów. Maciej podkreśla odświeżający powiew, jaki Bartek wnosi do zespołu: młody człowiek wykazuje się trafnymi spostrzeżeniami oraz spogląda na rzeczywistość inaczej, co nierzadko pogłębia spojrzenie starszego kolegi i daje mu lepsze zrozumienie idei czy problemów badawczych. Z kolei Bartek planuje w czasie stażu w Łukasiewiczu opublikować przynajmniej jedną pracę badawczą. Jest to dla niego bardzo ważne, gdyż studentom niełatwo jest publikować podczas studiów, a w Łukasiewiczu jest to nie tylko możliwe, ale nawet więcej: Łukasiewicz zachęca swoich pracowników do rozwoju naukowego. Dla Bartka jest to wielka szansa, bo studentom niełatwo jest publikować swoje prace, natomiast teraz Bartek jest nie tylko studentem, ale także pracownikiem największej organizacji badawczo-rozwojowej w Polsce.

Ta relacja działa w dwie strony

Program „Olimpijczycy w Łukasiewiczu” koncentruje się oczywiście na młodych ludziach, ale – jak każda dłuższa relacja – powoduje zmiany także w mentorach. Zapytaliśmy naszych naukowców, jakie zmiany dostrzegają w efekcie udziału w tym programie u swoich podopiecznych, a jakie u siebie.

Bardziej otworzyłem się na nowe, nieznane mi dotąd idee, natomiast Bartek nabył duże kompetencje w zakresie sztucznej inteligencji, co - jak myślę - w środowisku lekarskim nie jest jeszcze zbyt często spotykane. Chcę, żeby mój podopieczny rozwinął „arsenał AI” do poziomu znanego mi dr. Keitha Dufendacha z University of Pittsburgh, który jest kardiochirurgiem wykonującym operacje, a jednocześnie zajmuje się modelowaniem rozwiązań opartych na sztucznej inteligencji. Jestem przekonany, że Bartek jest w stanie to osiągnąć. A za jakiś czas będę mógł powiedzieć, że miałem przyjemność kooperacji z profesorem Bartkiem Poniewierką, zanim jeszcze stał się sławny.

Więcej o uczestnikach programu „Olimpijczycy w Łukasiewiczu”, w tym o warunkach ich zatrudnienia i ich opiniach, można znaleźć w artykule „Olimpijczycy ponownie w Łukasiewiczu”, który opublikowaliśmy tutaj.

W następnych tygodniach będziemy prezentować na tej stronie sylwetki kolejnych mentorów – zapraszamy.

DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ

przeczytaj również​